Herb Związek Rodu Żółtowskich - Kwartalnik
Nr 9-10, edycja elektroniczna Skierniewice, lipiec-grudzień 1995
« Poprzednia strona Związek | Kwartalnik | Archiwum Kwartalnika | Biblioteka | Redakcja | Wyszukiwanie | Spis treści numeru Następna strona »

Lila z Sulechowa

IV Zjazd Rodu Żółtowskich

Ruciane-Nida 8-10 września 1995 r.

IV Zjazd Rodu Żółtowskich odbył się w miejscowości Ruciane-Nida w ośrodku - Guzianka. Jest to ośrodek NBP Suwałki, zlokalizowany w pięknym zakątku Krainy Wielkich Jezior Mazurskich na skraju Puszczy Piskiej, położony bezpośrednio nad Jeziorem Nidzkim, przez które wiedzie szlak wodny do jeziora Śniardwy i Niegocin.

W czwartek, to jest 7 września w godzinach popołudniowych uczestnicy zaczęli przyjeżdżać z całego kraju; przybyła Krystyna, Bronisław z Berlina oraz mała Natali - Toronto - Kanada.

Żółtowskich było 70 osób. W recepcji witał gości Zjazdu kierownik ośrodka pan Olszanka. Podczas meldunku każdy uczestnik otrzymał identyfikator IV Zjazdu Rodu Żółtowskich. Zostaliśmy rozlokowani w pięknym hotelu luksusowo wyposażonym, oraz w domkach kempingowych. Jarek ze Skierniewic i Rafał z Korycina rozprowadzali 4 rodzaje znaczków rodowo-herbowych.

W czwartek po kolacji w salce kominkowej odbyło się zebranie członków Zarządu. Omówiono program Zjazdu i sprawy bieżące. W piątek podczas śniadania oficjalnie gości przywitał kierownik ośrodka, życząc miłego pobytu i dobrego samopoczucia w ośrodku. W zastępstwie Prezesa Związku Andrzeja Ludwika z Warszawy, który dojechał później, serdecznie powitał i Zjazd otworzył zastępca prezesa, Rafał z Korycina.

W piątek po śniadaniu udaliśmy się na wycieczkę do Świętej Lipki - zabytkowego zespołu klasztornego; świętego miejsca północno-wschodniej Polski. Oprowadzała nas i ciekawie opowiadała pani przewodnik Teresa Wilanowska. Następnie pojechaliśmy do Gierłoży, w którego okolicy położony jest Wilczy Szaniec (Wolfschanze) - ruiny kwatery wojennej Hitlera, gdzie próbowano 20 lipca 1944 r. dokonać zamachu na życie wodza III Rzeszy. Pogoda dopisywała, humory również, cały pobyt filmował Rafał. Po kolacji odbyło się Walne Zgromadzenie, które otworzył Andrzej Ludwik z Warszawy; przywitał gości oraz przedstawił i powitał profesora Uniwersytetu Poznańskiego im Adama Mickiewicza - Witolda Molika. Andrzej Ludwik przeczytał przesłany telegram od Marysi z Żółtowskich-Glińskiej z Głuchołaz, która życzyła owocnych obrad i miłego pobytu. Ryszard z Suwałk ciekawie opowiedział o terenie, na którym przebywaliśmy, potem nastąpiła prezentacja nowych członków. Omówiono program, a stan finansowy Związku przedstawił Ryszard z Suwałk. Dyskutowano nad podjęciem dalszej działalności Rodu, którą rozpoczęli ś.p. Zbigniew ze Skierniewic i ś.p. Michał z Łodzi. Następnie prof. W. Molik omówił temat swej pracy naukowej: Ziemiaństwo w Wielkopolsce na przełomie XIX i XX w. Jeden rozdział poświęcił Rodowi Żółtowskich. Zagadnienia, które zaprezentował przyjęliśmy z uśmiechem i gromkimi brawami, ponieważ pasowały do naszych charakterów i obyczajów. W odnalezieniu korzeni rodowych, powiązań rodzinnych pomagała Elżbieta i Wacław, rodzice ś.p. Michała z Łodzi, którzy są w posiadaniu tablic genealogicznych, zbiorów i kronik oraz pokaźnych dokumentów rodzin Żółtowskich.

W sobotę po śniadaniu udaliśmy się w rejs statkiem do Mikołajek. Byliśmy świadkami śluzowania na jeziorze Śniardwy. Podczas rejsu podziwialiśmy piękne okolice, żaglówki i żeglarzy, którzy podziwiali nas. Zwiedzaliśmy Mikołajki. Po powrocie obiad, dalsze spotkania rodzinno-towarzyskie oraz spotkania z profesorem który opowiadał nam o wielu problemach związanych z badaniem przeszłości, odpowiadał na zadawane pytania. Wokół Michała z Lasek zebrała się młodzież. Michał opowiadał o przeszłości gałęzi wielkopolskiej Rodu. Stefan, syn Stefana z Podkowy Leśnej przedstawił propozycję zrobienia albumu na następny zjazd: album dotyczyć powinien rodzinnych domów, mieszkań przedtem i dziś, tradycji rodzinnych, jak mieszkaliśmy i mieszkamy.

Wieczorne ognisko było bardzo dobrze przygotowane przez kierownictwo ośrodka. Przygotowano bigos, kiełbaski, piwo, wino, słodycze i owoce dla dzieci. Główne role odegrało młode pokolenie Żółtowskich, które to bawiło się, śpiewało przy akompaniamencie gitary Marcina z Poznania, doprowadzając całą młodzież do tańców i śpiewów. Punktem kulminacyjnym był wybór miss. Koronę Miss Żółtowskiej '94 przekazała Madzia z Jelonek dla Miss '95 Ani z Korycina: nagrodą był uścisk dłoni Prezesa Związku oraz przeniesienie na barana przez Piotra ze Szczęsnego. Wicemiss zostały Zosia z Podkowy Leśnej i mała Natalia z Toronto: na cześć zwyciężczyń Marcin z Poznania zagrał i zaśpiewał piosenki.

W niedzielę po śniadaniu udaliśmy się do kościoła na Mszę św. Ksiądz Proboszcz powitał nas uroczyście i poinformował wiernych o Zjeździe; omówił rolę rodzin, modlił się za zmarłych Żółtowskich, o zdrowie nasze i szczęśliwy powrót do domów. Po powrocie do ośrodka nastąpiło uroczyste pożegnanie. Podpisaliśmy list do Bożeny z Warszawy-Ursusa z kondolencjami z powodu śmierci jej Mamy.

Stefania z Korycina i Andrzej Ludwik z Warszawy w imieniu naszego Rodu podziękowali i wysłali kwiaty dla kierownika Ośrodka Ruciane-Nida.

Po obiedzie nastąpiły pożegnania ze łzą w oku, uściski ze słowami na ustach: "do zobaczenia za rok".

Młodzi nie mogli się ze sobą rozstać. Cały Zjazd filmowałRafał z Korycina, zdjęcia robił i na taśmę magnetofonową nagrywał Marek z Poznania.

Mariusz ze Sztumu oraz Józef z Torunia mają rozeznać i omówić spotkanie w Golubiu Dobrzyniu za rok.

Rozjeżdżaliśmy się, każdy w swoją stronę z głośnymi klaksonami.


« Poprzednia strona Początek strony Następna strona »