Herb Związek Rodu Żółtowskich - Kwartalnik
Nr 6-8, edycja elektroniczna Skierniewice, październik 1994 - czerwiec 1995
« Poprzednia strona Związek | Kwartalnik | Archiwum Kwartalnika | Biblioteka | Redakcja | Wyszukiwanie | Spis treści numeru Następna strona »

Andrzej Ludwik z Warszawy

Wspomnienie o śp. Zbigniewie Żółtowskim ze Skierniewic

Dęblin 1927 - 1994 Skierniewice

Świadomość, że Związek nasz powstał i zaczął żyć dzięki Jego uporowi i pracy upoważnił mnie do odtworzenia drogi życia Zbyszka. By to przybliżyć nam wszystkim, podaję skrócone kalendarium.

Przedwojenne miejsce zamieszkania rodziców Zbyszka - Dęblin, śp. Jego Ojciec bowiem pracował w Szkole Lotniczej.

Wojenne miejsce zamieszkania - Ożarów Kielecki, pow. Opatów.

Gdy spisałem te daty i prześledziłem fakty, uznałem, że Zbyszek nam znany a człowiek, z którego życiem dano mi się zapoznać, to są dwie różne osoby. Niektóre dane z kalendarium wskazują, że był człowiekiem obdarzonym niezniszczalnym zdrowiem, energią "przenoszącą góry".

Lecz cóż wtedy począć z pielęgnacją chorego ojca, z opieką - niemal matczyną - nad siostrą? A cóż począć z naszymi wspomnieniami o nim? - Zbyszek apodyktyczny? przenigdy.

Zbyszek "przenoszący góry"? - skądże. I owszem świetny organizator, człowiek, któremu wszystko się układa, ale przecie zawsze zgodny, zawsze pogodny, zawsze ku ludziom.

Być to więc musi inna osoba.

W realiach lat siedemdziesiątych członek Zarządu Miasta czy radny popadał zawsze w kolizje, nawet jeśli nie wspinał się po drabinie awansów partyjnych. Dlaczego więc Zbyszek nie popadał w kolizje?

Próżno szukając logicznego powiązania zdarzeń i charakteru uznałem, że Zbyszek posiadł "tajemny klucz", którym wiele, jeśli nie wszystkie, zamki otwierał. Klucz ten pozwolił mu namówić mnie do współorganizowania Związku i na pewno tym samym kluczem przywodził do decyzji i zgody na posiedzeniu Rady Miasta czy Zarządu.

Tajemny klucz Zbyszka?!

Inżynieria lądowa? a może tylko i jedynie niewzruszone wewnętrzne przekonanie, że trzeba działać, by innym pomóc. Że rzeczywiście trzeba innym pomóc, ponieważ ludzie nie przemieszkują oddzielnie na indywidualnych, bezludnych wyspach, że każdy z każdym winien i musi zbudować most. Inżynieria lądowa? Tak, lecz nie inżynieria betonowych schronów, a inżynieria łączności między ludźmi. Budowanie mostów bo most to pomost.Bo most czy pomost to coś wspólnego. Z tej i z tamtej strony zeń korzystają i każdy nań wyrazi zgodę. A każde budowanie wymaga solidnego fundamentu.

W końcu tak bym to określił. Zbyszkowy "tajemny klucz" to fundament poczynań naszej rodziny. Ten sam, który wysunął Żółtowskich na czoło społeczności Wielkopolski w dziewiętnastym wieku i ten sam, którym mamy posługiwać się dzisiaj.

Pisząc te słowa przed Świętami składam wszystkim życzenia, by każdy z nas usiłował znaleźć "tajemny klucz" śp. Zbyszka.


« Poprzednia strona Początek strony Następna strona »