Herb Związek Rodu Żółtowskich - Kwartalnik
Nr 53-54, edycja elektroniczna Skierniewice, marzec 2009
« Poprzednia strona Związek | Kwartalnik | Archiwum Kwartalnika | Biblioteka | Redakcja | Wyszukiwanie | Spis treści numeru Następna strona »

Marek z Poznania

Podwieczorek w Poniedziałek Wielkanocny

I słychać wokół postękiwania jak ze zdartej płyty: "...święta, święta - i po świętach..."

Postękiwania? A jakże? Tu boli żołądek, tam wątroba po raz piąty z rozpaczy na boki się przewraca, a ile woreczków żółciowych najchętniej na lewe strony by się powywracało!

O bolących brzuchach to już nie ma co mówić - żadne kiszki dziś marsza nie grają, tylko podrygują w rozpaczliwych konwulsjach!

Każdy się przed świętami uroczyście zarzeka, że: żadnego obżarstwa, żadnego opychania się, żadnego przejadania stert kiełbas, mięsa, jaj i słodkości!!!

Cóż, przychodzą święta i tak po troszku, trochę tu, trochę tam, za chwilę torcik, potem babeczka, porcja ( nieduża ) galaretki, odrobinka lodów, jakieś jajeczko, bo zostało ze śniadanka, odrobinka majoneziku, przyszedł szwagier, no to po malutkim, może do tego coś na ciepło, jakaś porcyjka galaretki z nóżek, o, a tej szyneczki jeszcze nie próbowaliśmy - pychota, no, ale goloneczką to chyba nie pogardzisz. Za chwilę podwieczorek, kawka, herbatka, a może zimne piwko, wiesz, mamy pyszny serniczek, a szarlotka, wprost delicje, mówię ci, jeszcze kawałek?

No, gdyby jeszcze trochę zasmażką polać... To cytat z kabaretu OTTO? Bynajmniej! posłuchajcie, to w naszych wszystkich domach to samo!

Jeszcze co odważniejsi lub ci, którzy się w porę zreflektowali, wytknęli nosy za drzwi i wyszli na mały spacerek. Ale po powrocie... No cóż, wiadomo!

Wesołych Świąt i smacznego jajka!

Idę coś przekąsić, niestety...


« Poprzednia strona Początek strony Następna strona »