|
|
Związek Rodu Żółtowskich - Kwartalnik | |
| Nr 53-54, edycja elektroniczna | Skierniewice, marzec 2009 | |
| « Poprzednia strona | Związek | Kwartalnik | Archiwum Kwartalnika | Biblioteka | Redakcja | Wyszukiwanie | Spis treści numeru | Następna strona » |
Bardzo dziękuję za wspomnienia o moim ś.p. Ojcu, ale pragnę sprostować, że On nigdy nie był hrabią, tytuł ten bowiem przysługiwał tylko mojemu Dziadkowi Marcelemu i Jego najstarszemu synowi, którego Niemcy spalili w Oświęcimiu. Mój Ojciec bardzo tego przestrzegał i wszędzie gdzie mógł, ten błąd prostował. Nawet wtedy, gdy siedział przez kilka miesięcy w piwnicy milicyjnego aresztu w Koninie, a śledczy uparcie tytułował Go "Panie hrabio", mój Tata tak powiedział: "Przed wojną prawdziwi hrabiowie mówili, że Żółtowscy to są hrabiowie z woli ludu, więc jak chcecie mnie tak nazywać, to musicie za każdym razem dodawać z woli ludu".
A po drugie w Kamieńcu stoją po dziś dzień ruiny bardzo okazałego pałacu pruskiej rodziny Dohna. Mój Ojciec nigdy nie bolał nad tym, że pałac został spalony. Czasem na uwagi zgłaszane przez turystów z Niemiec wręcz mówił, że kiedy odbudujemy wszystkie nasze polskie zabytki zrujnowane przez Niemców, to później odbudujemy pałac w Kamieńcu. Zresztą właściciele Kamieńca wcale nie kryli swoich nazistowskich sympatii, czego dowodem była wizyta Adolfa Hitlera w Kamieńcu w 1942 bądź 1943 roku, co odnotowuje niemiecki film będący w moim posiadaniu.
A w ogóle tekst o moim ś.p. Ojcu jest bardzo miły. Pozostaję z wyrazami uszanowania dla autorki wspomnień i redakcji biuletynu.