|
|
Związek Rodu Żółtowskich - Kwartalnik | |
| Nr 48, edycja elektroniczna | Skierniewice, październik 2007 | |
| « Poprzednia strona | Związek | Kwartalnik | Archiwum Kwartalnika | Biblioteka | Redakcja | Wyszukiwanie | Spis treści numeru | Następna strona » |
Od wielu lat wybierałam się na Kaszuby, aż wreszcie sposobność wyjazdu nadarzyła się w lipcu ubiegłego roku. Miałam nieco wolnego czasu i trochę zaoszczędzonych pieniędzy.
Każdą "wyprawę w Polskę" starannie planuję dzięki zgromadzonej, niemałej już biblioteczce, dotyczącej najciekawszych i piękniejszych miejsc, które trzeba koniecznie zobaczyć.
Trasa mojej podróży wiodła z Płocka do Kościerzyny przez Bory Tucholskie. I w tym pięknym kompleksie leśnym był pierwszy przystanek w miejscowości Tojutowo, gdzie można przejść pod wodą suchą stopą. Tam, gdzie rzeka Czerska Struga krzyżuje się z Wielkim Kanałem Brdy, wybudowano w XIX wieku według rzymskich wzorców najdłuższy w Polsce, 75-metrowy akwedukt. Różnica wysokości między lustrami przecinających się cieków wynosi prawie dziewięć metrów. Późnym popołudniem docieram do Kościerzyny, ale muszę wrócić do Wdzydz Kiszewskich, bo grozi mi nocleg pod gołym niebem. Początek sezonu, więc wszystkie miejsca w Kościerzynie i okolicy zajęte. Miejscowość Wdzydze Kiszewskie położone są nad jeziorem Wdzydze, zwanym ze względu na wielkość "Kaszubskim Morzem". Pobyt nad błękitnym jeziorem, którego wody układają się w niezwykły kształt krzyża, jest okazją do wyciszenia się i wsłuchania w odgłosy natury.
Kolejny dzień - wypoczęta po noclegu w środku sosnowego lasu - rozpoczynam od zwiedzania skansenu - muzeum. Muzeum powstało w 1906 roku. Było to pierwsze na ziemiach polskich muzeum na wolnym powietrzu. Założone przez pasjonatów - małżeństwo Teodorę i Izydora Gulgowskich, których nazwisko upamiętniono w nazwie placówki - pozwala zobaczyć, jak wyglądały dawniej wsie kaszubskie i kociewskie. Są tutaj wiejskie zagrody, dworskie obejścia, szkoła, wiatraki, kuźnia, a nawet kościół. W kościele, przeniesionym ze wsi Swornegacie, można wziąć ślub (prawdziwy). Skansen we Wdzydzach Kiszewskich to chyba jedyne muzeum w Polsce, w którym może odbyć się taka ceremonia.
Pełna wrażeń jadę w stronę Wieżycy. Przejeżdżając przez Kościerzynę, dostrzegam drogowskaz na Będomin. Przecież tam znajduje się jedyne na świecie Muzeum Hymnu Narodowego! Mieści się ono w dworze należącym kiedyś do twórcy "Mazurka Dąbrowskiego" Józefa Wybickiego. Muszę to zobaczyć!
Zjeżdżam z drogi i po kilkunastu kilometrach widać już dworek i 400-letni dąb, który był świadkiem dorastania tu późniejszego twórcy hymnu polskiego. Zwiedzanie muzeum to prawdziwa lekcja historii i patriotyzmu.
Docieram w pobliże Wieżycy. W ciszy i spokoju sosnowego lasu wędruję na szczyt tego najwyższego na całym polskim niżu wzniesienia - 329 m n.p.m. Oddana do użytku w 1998 roku wieża widokowa im. Jana Pawła II umożliwia podziwianie okolicy w promieniu kilkunastu kilometrów. Widok z wieży jest oszałamiający. Widać z niej błękitne jeziora, rozległe powierzchnie leśne, pofalowane wzgórza. Nieprzypadkowo ta kraina ma w nazwie człon "Szwajcaria". Gdy dowiedzieli się o tym Szwajcarzy, umieścili na Wieżycy kamień, na którym wyryta jest odległość do... ich kraju.
Spod Wieżycy droga prowadzi do Szymbarku. Tam w Centrum Edukacji i Promocji Regionu można zobaczyć najdłuższą deskę świata. Drewno na nią uzyskano z 51,2-metrowej daglezji rosnącej w kaszubskich lasach. Kłodę piłowało ponad 300 osób - kaszubscy rzemieślnicy, strażacy, policjanci, leśnicy, zespoły i twórcy ludowi, samorządowcy i znane osobistości. W czasie cięcia zużyto 14 pił i kilkadziesiąt pilników. Imponujących rozmiarów deska - 36,83 m długości, 1,42 m3, wadze ponad 1100 kg została w czerwcu 2002 roku wpisana do Księgi Rekordów Guinnesa.
Niezwykłych wrażeń dostarcza przejazd tzw. Drogą Kaszubską - wąska, kręta i malownicza wije się między jeziorami, wdrapuje na morenowe pagórki, po czym z nich zjeżdża. Po obu stronach zieleń lasów i lazur jezior.
Docieram do Kartuz. Miejscowość wzięła nazwę od mieszczącego się tu zakonu kartuzów, którego członkowie pozdrawiali się słowami "memento mori". Tę zakonną regułę wykorzystano nawet jako element architektoniczny. Niezwykły miedziany dach kościoła pokartuskiego przypomina... wieko trumny.
W drodze powrotnej zaplanowałam zwiedzanie zamku krzyżackiego w Bytowie. Doskonale zachowana bryła dawnej siedziby zakonu widnieje na wysokim wzgórzu. Teraz jest tutaj Muzeum Zachodnio-Kaszubskie. W sklepie z pamiątkami kupuję piękną porcelanową filiżankę z fabryki Łubianie z namalowanymi motywami haftu kaszubskiego. Każdy kolor w tym hafcie ma znaczenie. Granatowy - to głębia morza, chabrowy - jeziora i rzeki, niebieski - czyste niebo, czarny - ziemia oczekująca na zasiew, czerwony - krew przelana za ojczyznę, żółty - dojrzewające na polach zboże i słońce, a zielony - to lasy pełne zwierza.
Podróż po Kaszubach powoli dobiega końca. Na pewno kiedyś tutaj wrócę, bo jest jeszcze wiele miejsc godnych zobaczenia i krajobrazów do podziwiania.
Pozdrawiam bardzo serdecznie
P.S. Moją pasją jest zwiedzanie zamków krzyżackich (i nie tylko). W którymś z następnych numerów kwartalnika pozwolę sobie opisać wrażenia z dotychczas obejrzanych zamków.