|
|
Związek Rodu Żółtowskich - Kwartalnik | |
| Nr 46, edycja elektroniczna | Skierniewice, grudzień 2006 | |
| « Poprzednia strona | Związek | Kwartalnik | Archiwum Kwartalnika | Biblioteka | Redakcja | Wyszukiwanie | Spis treści numeru | Następna strona » |
Z Wigilią od wieków wiązały się różne obyczaje i wróżby. Pewne znaki wróżyły szczęście, radość, zdrowie i dostatek, inne zaś - niepowodzenie przez cały rok. O wielu zapomnieliśmy, warto więc niektóre przypomnieć.
Do dziś przetrwał zwyczaj kładzenia siana na stół. Niegdyś wróżono sobie z suszonej trawki. Zielone źdźbło, wyciągnięte spod obrusa przez pannę na wydaniu, oznaczało rychłe zamążpójście, sczerniałe zaś zapowiadało niepowodzenia i staropanieństwo.
Do XVIII wieku świąteczną ozdobą domów nie były udekorowane choinki, ale wieńce z jemioły. Wieszano je nad drzwiami lub pod sufitem jako symbol wieczności świata i nieśmiertelności. Również dzisiaj wiele osób wierzy, że roślina ta odpędza złe siły i przynosi szczęście. Stary zwyczaj pozwalał siedzącym pod jemiołą całować się bez narażania na złośliwości. Jemioły nie zdejmowano przez cały rok, gdyż był darem niebios i wróżyła bogactwo.
Przed wyjściem na pasterkę pozostałym z wieczerzy opłatkiem i sianem spod obrusa obdzielano zwierzęta. Miało to zapewnić im zdrowie. Wierzono też, że o północy zwierzęta "gadają" ludzkim głosem. Kto był ciekaw zwierzęcej wymiany myśli, a przy tym bezgrzeszny, mógł niejednej ciekawej rzeczy wysłuchać o sobie.