Herb Związek Rodu Żółtowskich - Kwartalnik
Nr 44, edycja elektroniczna Skierniewice, marzec 2006
« Poprzednia strona Związek | Kwartalnik | Archiwum Kwartalnika | Biblioteka | Redakcja | Wyszukiwanie | Spis treści numeru Następna strona »

Marek Żółtowski

Ważne kobiety naszego życia...

Człowiek nie sam z siebie utworzył swoją osobowość, swój charakter, swój kręgosłup moralny, swoje zapatrywania społeczne, podejście do pracy, stosunek do Boga, Ojczyzny, ludzi...

To, jacy jesteśmy, jak widzą nas inni, jak się sprawdzamy w zetknięciu z twardą rzeczywistością - wszystko to zostało w nas ukształtowane przez rodziców, przez osoby nam najbliższe: dziadków, rodzeństwo, krewnych, współmałżonków... Każdemu po trochu coś zawdzięczamy, coś każdemu jesteśmy winni, od każdego coś cennego wzięliśmy lub otrzymaliśmy... Czasem, po latach dopiero, zdajemy sobie sprawę z wagi czyichś słów, czynów, gestów, przykładów życia, wzorów postaw. Sprawy czasem bardzo odległe naraz stają przed oczyma, krzyczą swoją analogią, podobieństwem sytuacji, pozwalają odnaleźć dobrą decyzję pośród zamętu, pośród niełatwych problemów, pomagają utwierdzić się w trwaniu przy słusznej sprawie.

Jakże nieraz łatwo byłoby poddać się iluzorycznemu blichtrowi łatwego życia, jakże łatwo zacząć sobie pobłażać, jak łatwo zacząć się usprawiedliwiać, tłumaczyć, ba - pochwalać nawet !

Jednakże w takich chwilach daje znać o sobie wychowanie i przykład rodziców. Błyskawiczna, nawet mimowolna refleksja - co na to powiedziałby Ojciec? jakie słowa powiedziałaby Mama?

Jeśli ktoś ma to szczęście, że jeszcze ma Ich przy sobie - po prostu może Ich zapytać... Jeśli jednak już odeszli... Pytania do Nich i tak padają... Wysiłek, jaki włożyli w nasze wychowanie i kształtowanie, nie poszedł na marne... Ich obecność, dostrzeżemy w naszych czynach, w naszych słowach.

Moje życie i moja praca... Moje pisanie, moja poezja... W sposób trudny do określenia znajduję w moich utworach Ich słowa, Ich życie, Ich obecność. Widziałem Ich w pracy, widziałem w ogrodzie, pamiętam przy stole, pamiętam Ich zmagania z trudami życia, słuchałem, o czym rozmawiali, jak widzieli otaczający świat, jak postrzegali otoczenie, przyrodę, jak odnosili się do innych ludzi... Nie było w Nich agresji, przeciwnie - wielkie zasmucenie, gdy spotykali gdzieś jejprzejawy. To mam po Nich... To wielki dar, wielka spuścizna, ale i wielkie zadanie.

Każdy obraz jest ważny, każdy okruch pamięci coś ważnego przenosi. Trudno mi pisać o pojedynczych sprawach. Myślę, że uczynią to za mnie moje utwory - w każdym jest cząstka tego, co przekazała mi Mama, co ukształtował we mnie Tato.

I za to Im dziękuję! Należą do grona najważniejszych osób mego życia!

Poznań 2003


« Poprzednia strona Początek strony Następna strona »