|
|
Związek Rodu Żółtowskich - Kwartalnik | |
| Nr 40-41, edycja elektroniczna | Skierniewice, maj 2005 | |
| « Poprzednia strona | Związek | Kwartalnik | Archiwum Kwartalnika | Biblioteka | Redakcja | Wyszukiwanie | Spis treści numeru | Następna strona » |
Nasz Papież Jan Paweł II. Odszedł i została pustka, w sercach myśli bezładnie się zderzają, powstają pytania o sens życia, cierpienie, śmierć, wszechogarniająca pustka. W tych dniach chyba nawet niewierzący ją czują, czują, że odszedł ktoś bliski, choć nieznany, dobry, choć Jego czynów zgłębić nie możemy, wytrwały w tym, co głosił. Bo Papież głosił prawdę o wierze w Jedynego, prosto. Tak, jak Chrystus wzywał nas do braterstwa, wzajemnej miłości i poszanowania. Jego słowa nabierały tym większego sensu, im więcej przelewało się krwi, a ostatnimi czasy były jej niemierzalne strumienie. Każdy dzień obfitował w coraz to bardziej przerażające wydarzenia człowiek człowiekowi wilkiem, a On prosił i wzywał, wzywał do tej miłości do bliźniego, wzywał do miłości do Boga.
Karol Wojtyła, Nasz Ojciec Święty, Nasz Rodak. Bóg, Honor, Ojczyzna - dla Niego te słowa nie zatraciły znaczenia, nie obróciły się w nicość, nie podupadły i nie spowszedniały. Kochał swój kraj i rodaków, dawał nam to odczuć.
Jak wiele znaczą pozdrowienia dla Polaków przekonałam się o tym sama, bowiem stojąc na Placu Św. Piotra w strugach deszczu w trakcie niedzielnej mszy w czasie Jubileuszu Rodzin w 2000 roku poczułam się niezmiernie szczęśliwa słysząc Jego ciepłe słowa po polsku w miejscu, gdzie otoczeni byliśmy przez w większości Włochów. Zresztą w Watykanie nie można było czuć się obco, przynajmniej ja miałam poczucie, że jestem gościem, ale u kogoś, kto jest mi bliski.
W tym miejscu pragnę podziękować członkom Związku za zorganizowanie owej pamiętnej pielgrzymki do Rzymu. Gdyby nie ten wyjazd nie wiem, czy byłaby sposobność, by tam pojechać, a już na pewno nie znalazłabym się na audiencji generalnej w Auli Pawła VI. Pamiętam do dziś jeszcze radość naszej związkowej delegacji z darami dla Papieża, ich łzy, nie wiem, dlaczego i my, którzy tylko się przyglądaliśmy zapłakaliśmy, może i my, choć przez chwilę poczuliśmy magnetyzm Jego osoby. Doprawdy było to coś niezwykłego, czego nie umiem wytłumaczyć.
Przez te ostanie dni uświadomiłam sobie, jak wielki skarb posiadam, bo oprócz swych rodziców i krewnych jestem częścią większej i szerszej jedności, bo właśnie my, rodzina Żółtowskich poprzez stworzenie Związku spełniliśmy, choć w pewnej mierze, nawoływania Papieża do nadania głębszego i sensu więzom rodzinnym.
Ufam, że wszystkim członkom naszej rodziny również nie są obce wartości - Bóg, Honor, Ojczyzna, że nie jesteśmy owładnięci popkulturą, pogonią za dobrami ulotnymi, którzy nie zapomnieli o czymś ważnym, o zasadach moralnych. Że z pochyloną głową, w zadumie, dajemy posłuch Jego wielkim słowom. A wszędzie tam, gdzie są spełnione, świat, choć odrobinę, staje się lepszym miejscem.
Agnieszka z Kutna jest studentką prawa na Uniwersytecie Łódzkim