Herb Związek Rodu Żółtowskich - Kwartalnik
Nr 28-29, edycja elektroniczna Skierniewice, styczeń-czerwiec 2002
« Poprzednia strona Związek | Kwartalnik | Archiwum Kwartalnika | Biblioteka | Redakcja | Wyszukiwanie | Spis treści numeru Następna strona »

Mariusz ze Sztumu

Moja przygoda z polityką, czyli walka o powiat sztumski

Od Redakcji

Autor, rocznik 1956, po przodkach z Mazowsza, z urodzenia gdańszczanin, od roku 1992 pracuje i mieszka w Sztumie, mieście pomorskim o bogatej historycznej przeszłości, od XV wieku siedzibie starosty i powiatu.

Jest lekarzem chirurgiem. W wolnych chwilach uprawia turystykę górską, interesuje się historią i genealogią. Zgodnie z tradycją swego zawodu bierze czynny udział w życiu lokalnej społeczności. Od roku 1994 jest członkiem Związku Rodu Żółtowskich, na dorocznych zjazdach bywa z żoną Mirellą i dziećmi: Anną, Piotrem i Martą.

Od Autora

Poruszając się w kręgu tematyki wspomnieniowej, tak typowej dla artykułów zamieszczanych na łamach naszego "Kwartalnika", chciałbym opowiedzieć czytelnikom, jak walczyliśmy o utworzenie powiatu sztumskiego. Bardzo krótki okres, który upłynął od opisywanych wydarzeń, jak również fakt osobistego w nie zaangażowania, nie pozwalają mi nabrać odpowiedniego dystansu, tak niezbędnego do zachowania pełnego obiektywizmu.

Krótka historia Sztumu XII-XX wiek

Sztum jest niewielkim miastem Dolnego Powiśla, liczącym 10 500 mieszkańców. Jego historia sięga XII wieku, kiedy to istniał położony na wyspie obronny gród Pomezanów. Krzyżacy w 1236 roku założyli tu folwark, a w latach 1331-1335 zbudowali murowany zamek, mający chronić od południa malborską siedzibę wielkiego mistrza. Nazwę swą miasto wywodzi prawdopodobnie od pruskiego właściciela o nazwisku Stumo. Pierwotna nazwa niemiecka Stuhm przekształciła się w obecną w 1565 roku. Za rządów wielkiego mistrza Wernera von Orselna (1326-1335) powstało wójtostwo sztumskie, które przetrwało do 1466 roku. Po zwycięstwie nad Krzyżakami w 1410 roku Sztum przeszedł w ręce polskie. Król Władysław Jagiełło zatrzymał się tu w drodze z Malborka do Kwidzyna. Oblężony później przez Henryka von Plauen, został poddany. 23września 1416 roku wielki mistrz Michał Kuchmeister nadał Sztumowi prawa miejskie.

W wojnie trzynastoletniej (1454-1466) zamek sztumski, początkowo zdobyty przez wojska Związku Pruskiego, powrócił pod władzę Zakonu po klęsce wojsk polskich pod Chojnicami (1454). Na mocy traktatu pokojowego z 1466 roku ponownie znalazł się pod panowaniem polskim. Od tej pory, z małymi wyjątkami, pozostawał pod nim przez trzysta lat, był siedzibą starosty niegrodowego. W roku 1526 Zygmunt Stary na zjeździe w Gdańsku wprowadził sejmiki generalne w Prusach Królewskich. W maleńkim województwie malborskim odbywały się one w Sztumie. Po wojnie polsko-szwedzkiej w latach 1626-1629 starostwo sztumskie dostało się w posiadanie elektora brandenburskiego, a po traktacie z 1635 wSztumskiej Wsi powróciło do Rzeczypospolitej. W wyniku I rozbioru Polski Sztumznalazł się w Prusach Zachodnich, od 1818 do 1945 roku był siedzibą powiatu.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku środowiska patriotyczne ożywiły swą działalność, ukierunkowaną na przygotowania do plebiscytu. Po klęsce plebiscytowej w czasie dwudziestolecia międzywojennego Sztum pozostawał ośrodkiem oporu przeciw germanizacji tych ziem. Znaczącą rolę w tych walkach odegrały rodziny Donimirskich h. Brochwicz i Sierakowskich h. Ogończyk - za swoją postawę zapłaciły daninę krwi. Po zakończeniu II wojny światowej i zajęciu Pomorza przez Rosjan rozpoczęły się represje wobec miejscowej ludności, zarówno niemieckiego, jak i polskiego pochodzenia. Stolicę powiatu w 1945 ponownie ulokowano w Sztumie i przetrwała ona do reformy administracyjnej w 1975 roku, likwidującej szczebel powiatowy. Wynikająca z przesłanek politycznych ograniczyła rolę samorządów, część funkcji faktycznie pozostała w dawnych siedzibach powiatów pod różnymi nazwami, np. okręgów, rejonów itp.

1993 - Pierwsza próba przywrócenia powiatu sztumskiego

W pierwszej połowie lat 90. podjęto próby reform społecznych, wśród nich - reformę podziału terytorialnego. Na podstawie wielowiekowych doświadczeń uznano, że przywrócenie samorządnych powiatów pobudzi lokalne społeczności do aktywnej odbudowy Rzeczypospolitej. W 1993 roku rady gmin Dzierzgonia, Starego Dzierzgonia, Mikołajek Pomorskich, Starego Targu i Sztumu podjęły uchwały zmierzające do restytucji powiatu sztumskiego. Ostatecznie nie doszło jednak do żadnych zmian struktur administracji.

1998 - Próba druga

Idea zmian odżyła ponownie w roku 1998. Zasadnicze założenia były następujące: ukształtowanie województw zgodnie z ich położeniem, historią i gospodarką oraz rozszerzenie szczebla samorządowego z gmin na odtworzone powiaty i województwa. Utworzono 16 województw, liczbę powiatów ograniczono przez wyznaczenie ich minimalnych wielkości (5 gmin, 50 tys. mieszkańców w powiecie, 10 tys. mieszkańców w jego siedzibie) oraz wymogu występowania instytucji właściwych dla szczebla ponadgminnego, jak np. szkoły średnie, szpital, policja, straż pożarna.

Koncepcję nowego podziału terytorialnego przedstawił wiceminister MSWiA, Jerzy Stępień. Zaproponował skreślenie 15 powiatów z wcześniej przygotowanej mapy, w tym Sztumu. Reakcja miejscowego społeczeństwa była natychmiastowa. Zawiązał się Społeczny Komitet Obrony Powiatu Sztumskiego skupiający przedstawicieli wszystkich opcji politycznych, a przewodnictwo objął ówczesny burmistrz Krzysztof Mroczkowski. W składzie komitetu znalazłem się jako przedstawiciel Prawicowego Forum Samorządowego. By zapoznać społeczeństwo z problemem i sprowokować media do zainteresowania się tematem, zorganizowaliśmy w ramach protestu blokadę drogi krajowej biegnącej przez centrum miasta. W manifestacji wzięło udział ok. 2000 mieszkańców. Gromadziliśmy argumenty dowodzące jedności geograficznej, historycznej i gospodarczej ziem Dolnego Powiśla, uzyskaliśmy uchwały 5 gmin gotowych wspólnie budować nasz powiat, przedstawiliśmy wyczerpujące informacje o istniejących na tym terenie instytucjach powiatotwórczych. Wychodząc z założenia, że drobne prezenty zjednują przyjaciół, podarowaliśmy ministrowi "łapacz snów" przygotowany przez Leszka Michalika, "wodza" Towarzystwa Przyjaciół Indian w Sztumie. Miał on spowodować proroczy sen o utworzeniu naszego powiatu.

Poszukując poparcia, spotykaliśmy się z politykami działającymi zarówno na szczeblu samorządu, jak i administracji rządowej. Miałem okazję rozmawiać z Czesławem Bieleckim, Franciszką Cegielską, Teresą Kamińską (ministrem odpowiedzialnym za koordynację wprowadzania czterech reform), Wiesławem Walendziakiem - ówczesnym szefem gabinetu premiera. Wszystko wydawało się znajdować na dobrej drodze. W godzinach nocnych 13 sierpnia otrzymałem zkancelarii premiera telefoniczną wiadomość, że uwzględniono nas na mapie powiatowej Polski. Radość niestety trwała krótko. W propozycji dla Rady Ministrów znalazł się zapis mówiący o utracie poparcia gmin i braku wykształconych funkcji ośrodka ponadgminnego w kilkunastu powiatach, w tym Sztumu. Dwa dni później zebrała się Rada Ministrów i w oficjalnie wydanym dokumencie administracyjnym kraju Sztum znalazł się w powiecie malborskim województwa pomorskiego. Powiatu sztumskiego nie było.

1998-2001 - Próba trzecia

Pokonawszy rozgoryczenie porażką, postanowiliśmy nie składać broni. Nadeszła jesień 1998 roku, a wraz z nią czas wyborów samorządowych. Walka opowiat sztumski znalazła się w programach wyborczych wielu kandydatów.Startując z listy AWS (mimo że nigdy nie byłem członkiem tego ugrupowania),zdobyłem mandat radnego Rady Powiatu Malborskiego. Dotychczasowy burmistrz, Krzysztof Mroczkowski, nie przeszedł przez sito wyborcze i straciwszy funkcję publiczną, zrezygnował również z kierowania Komitetem Obrony Powiatu Sztumskiego Wydarzyła się wówczas rzecz niesłychana. Zostałem zaproszony do magistratu, gdzie burmistrz i jego zastępca - obaj z SLD - poprosili mnie, bym podjął się przewodnictwa Komitetu. Uważali, że mogę liczyć na dostęp do przedstawicieli rządu. Decyzja nie była łatwa. Obawiałem się, że w przypadku porażki zostanę przysłowiowym "kozłem ofiarnym", odmówić jednak nie wypadało. Po krótkim namyśle zgodziłem się, żądając jednak pełnej obsługi logistycznej ze strony władz miasta.

7 listopada 1998 roku, debiutując jako radny powiatu malborskiego, w czasie sesji w Malborku zaapelowałem o poparcie idei utworzenia powiatu sztumskiego. Na sali powiało chłodem nie tylko z racji pory roku. Moje wystąpienie zostało zaprotokołowane jako wolny wniosek, do którego Rada miała się ustosunkować w bliżej nieokreślonej przyszłości. Odniosłem wrażenie, że "wyskoczyłem jak Filip z konopi".

Byłby w błędzie ten, kto by sądził, że tylko mieszkańcy Sztumu kontestowali nowy podział administracyjny. Podobne do naszego komitety pojawiły się w kilkunastu miastach i w dniach 4-5 lutego 1999 roku w Brzezinach utworzyły Związek Miast Walczących o Powiaty. Na jego czele stanął Roman Sasin z Brzezin. Owocem spotkania stało się oświadczenie skierowane do Rządu i Parlamentu RP zawierające postulat szybkiego uchwalenia rozporządzenia w sprawie trybu składania wniosków o utworzenie nowych powiatów. W następnych miesiącach odbywały się kolejne spotkania, a liczba miast wzrosła do dwudziestu. Rada Ministrów wydała 15 kwietnia 1999 roku długo oczekiwane rozporządzenie. Szczegółowość dokumentów dotyczących posiadanej infrastruktury była tak duża, że mogła zniechęcić do dalszych starań. Ponadto należało uzyskać ponownie uchwały gmin zainteresowanych tworzeniem powiatu, gmin ościennych, rady aktualnego powiatu oraz sejmiku wojewódzkiego. Mieliśmy twardy orzech do zgryzienia. Samorządowcy pięciu gmin Dolnego Powiśla zdawali sobie sprawę, że występują przeciw władzom obecnego powiatu, co byłodziałaniem ryzykownym. Rozmowy były trudne, a niektóre z nich nawet szkodliwe dla zdrowia (głównie dla wątroby), doprowadziły jednak do sukcesu. Jeszcze trudniejsze było otrzymanie opinii pozostałych gmin obecnego powiatu malborskiego, brak bowiem instrumentów prawnych nakazujących samorządom lokalnym podejmowanie uchwał dotyczących powyższej kwestii. Z wielkim mozołem i ten etap udało nam się przejść. Oczywiście większość gmin naszej idei nie poparła. Mój wolny wniosek złożony na początku kadencji przybrał kształt projektu uchwały i po burzliwej dyskusji był głosowany w dniu 14 grudnia 1999. Wynik głosowania: 12 za, 13 przeciw i 12 wstrzymujących się był lepszy od spodziewanego, ale nie do końca satysfakcjonujący, gdyż skutkował podjęciem uchwały odrzucającej nasz wniosek. Po skompletowaniu dokumentów w dniu 31 grudnia 1999 udaliśmy się do siedziby wojewody pomorskiego i na ręce jego zastępcy złożyliśmy wniosek spełniający wymogi rozporządzenia.

Nieco wcześniej, bo we wrześniu, wybrał się z wizytą do Sztumu minister Jerzy Stępień. Po spotkaniu w Brzezinach, gdzie został obrzucony trudno zmywalnymi i niezbyt świeżymi wiktuałami, wyraził zaniepokojenie, czy podobny los nie spotka go u nas. Obawy ministra rozwiała sekretarz Urzędu Miasta Anna Mielniczek, zapewniając, że wszystkie kury zostały internowane. Atmosfera spotkania była faktycznie wolna od incydentów, a wyjeżdżając min. Stępień wyraził ubolewanie z powodu krzywdzącej dla nas decyzji Rady Ministrów.

Wniosek złożony przez samorząd sztumski zyskał pozytywną opinię wojewody pomorskiego, Tomasza Sowińskiego, z nadzieją więc oczekiwaliśmy na uchwałę sejmiku. 14 lutego 2000 roku wzięliśmy udział w posiedzeniu Komisji Samorządu Terytorialnego Sejmiku Województwa Pomorskiego. Przekonywaliśmy o sensie wyodrębnienia jeszcze jednego powiatu, powołując się na więzi historyczne, gospodarcze i społeczne. Napięcie rosło, gdyż odnosiliśmy wrażenie, że nasze argumenty nie w pełni przekonują rozmówców. Znalazło to niestety odzwierciedlenie w głosowaniu: tylko 2 radnych poparło nasz wniosek, a 5 było przeciw. Rozpoczęło się dramatyczne oczekiwanie na sesję rady sejmiku. Dowiedzieliśmy się, że zdanie komisji podzielił zarząd i przygotował projekt uchwały odrzucającej nasz wniosek! Termin sesji wyznaczono na 6 marca. W sukurs przyszedł nam sekretarz klubu AWS, Edmund Krasowski, były poseł na Sejm RP, a obecnie radny wojewódzki z naszego terenu. W redagowanej przez siebie gazecie "Dla Ciebie i dla Twoich Przyjaciół" uchylił rąbka tajemnicy i podał, jak głosowali radni z poszczególnych ugrupowań w trakcie feralnego dla nas posiedzenia Komisji Samorządu Terytorialnego, umieszczając tę informację pod wielce znaczącym tytułem: SLD przeciw Powiatowi Sztumskiemu. Po krótkiej dyskusji byliśmy już pewni poparcia klubu AWS. W czasie obrad sejmiku, poproszony o głos, wygłosiłem nieco łzawy apel o podarowanie Sztumowi roku nadziei potrzebnego na podjęcie decyzji przez Radę Ministrów. Po przedstawieniu opinii komisji i zarządu, głos zabrał przewodniczący klubu AWS, który zadeklarował poparcie dla idei utworzenia powiatu sztumskiego. Zdecydowani przeciwnicy opuścili salę obrad i nie wzięli udziału w głosowaniu. Jego wynik - 28 radnych za i tylko 3 przeciw - wzbudził w nas zrozumiały entuzjazm i stał się medialną sensacją dnia.

W oczekiwaniu na rozstrzygnięcie rządowe, kontynuowaliśmy spotkania z politykami zarówno w Sejmie, Senacie, w Kancelarii Prezydenta RP. Nie zaniedbywaliśmy żadnej okazji. Korzystając z faktu, że miał się odbyć promocyjny rejs po Nogacie z udziałem wielu VIP-ów, postanowiliśmy nieproszeni wziąć w nim udział. Z obecnych na statku "białej floty" jedynie zaprzyjaźniony dziennikarz telewizyjny, Leszek Sarnowski został wtajemniczony w nasz spisek. Wpadłem na pomysł, żeby podpłynąć do stateczku na posiadanej przeze mnie łodzi typu canoe i występując w strojach indiańskich wręczyć marszałkowi Maciejowi Płażyńskiemu (oczywiście w sposób zakamuflowany, gdyż towarzyszyli mu przedstawiciele starostwa malborskiego) petycję z prośbą o poparcie powiatowych aspiracji Sztumu. Do udziału w przedsięwzięciu namówiłem dwóch czołowych przedstawicieli Towarzystwa Miłośników Kultury Indian, braci Leszka i Sławomira Michalików, którzy wystąpili w "strojach organizacyjnych". Sam włożyłem kurtkę i czapkę traperską. Tak zamaskowani dokonaliśmy abordażu w okolicach Białej Góry i będąc już na pokładzie wręczyliśmy marszałkowi Płażyńskiemu dar w postaci ostatnio napisanej przez "wodza Indian" książki, w której sprytnie ukryliśmy wspomnianą petycję. Statek kontynuował podróż w kierunku Malborka i odholował nas kilka kilometrów. Kiedy po skończonej misji wracaliśmy "na pagajach" w stronę Białej Góry, zauważyliśmy, żeprzyglądają się nam dwie czaple. Ptaki towarzyszyły nam jakieś 2 km, czujnie nas obserwując. Widocznie zaniepokojone były obecnością na ich terenach łowieckich dwóch dużych, pierzastych stworzeń. Na szczęście obyło się bez konfliktu zbrojnego.

Na co dzień utrzymywaliśmy stały kontakt z urzędnikami MSWiA, licząc na jakiś "przeciek". W tym czasie nastąpiła zmiana w resorcie: miejsce min. Stępnia, który odszedł do Trybunału Konstytucyjnego, zajął były wojewoda kielecki, Józef Płoskonka. Jego wypowiedzi w sprawie ewentualnej korekty mapy powiatowej nie napawały optymizmem. Twierdził, że powiatów jest za dużo i trzeba ich liczbę ograniczyć. W odpowiedzi nasililiśmy działania medialne zarówno w prasie, jak i telewizji, korzystając z faktu, iż jeden zkorespondentów jest mieszkańcem naszego miasta. Z nieocenioną pomocą przyszedł mój brat Tomasz, przygotowując w Telewizji Gdańskiej program pt.:Tu mieszkam, w którym obywatele Sztumu mogli wyrazić swoje powiatowe tęsknoty. Owocem rozmów telefonicznych z min. Markiem Biernackim stało się spotkanie na początku grudnia w gmachu ministerstwa. Nie omieszkaliśmy wyrazić swojej dezaprobaty dla sztywnego stanowiska, jakie zajmował wiceminister Płoskonka. Min. Biernacki tłumaczył, że pracownicy jego resortu reprezentują stanowisko Premiera RP.

Wreszcie 14 grudnia 2000 roku do Marszałka Sejmu RP wpłynął dokument przyjęty dwa dni wcześniej przez Radę Ministrów, a zatytułowany: Ocena zasadniczego trójstopniowego podziału terytorialnego państwa. Zawarte w nim wnioski nie spełniały naszych oczekiwań i były potwierdzeniem wcześniej przyjętych przez rząd założeń. Pozwoliłem sobie skomentować treść tego urywku dokumentu, który dotyczył Sztumu i przesłałem ów komentarz na ręce premiera Buzka. Na list odpowiedział min. Płoskonka, zapewniając, że zawarte w nim uwagi będą przedmiotem analizy przed podjęciem ostatecznej decyzji.

Na początku 2001 roku udało nam się pozyskać bardzo cennego sojusznika w osobie posła AWS Jana Kulasa. W dniu 30 marca, w czasie obrad Sejmu, to właśnie on zadał pytanie: "Jakie jeszcze warunki musi spełnić Sztum, by zostać miastem powiatowym? Dlaczego rząd wzbrania się przed utworzeniem powiatów w tych kilkunastu miastach, które o to zabiegają i złożyły stosowne wnioski?". Odpowiadając, min. Płoskonka stwierdził, że rząd nie usztywnia stanowiska i rozważa utworzenie kilku, lecz na pewno nie kilkunastu nowych powiatów. W tym momencie poczułem gwałtowny wyrzut adrenaliny. W ciemnym dotąd tunelu pojawiło się światełko! Wracaliśmy z Wiejskiej pełni zapału do dalszego działania. W niedługim czasie, dzięki energicznym działaniom posła Kulasa, udało nam się doprowadzić do spotkania z min. Płoskonką. Wzięli w nim udział również przedstawiciele Elbląga, starającego się o włączenie do województwa pomorskiego. Nasz dotychczasowy adwersarz przy osobistym poznaniu okazał się bardzo sympatycznym, choć rzeczowym człowiekiem.Stwierdził, że nasz wniosek jest jednym z najlepszych, lecz przydałoby się nieco silniejsze poparcie polityczne, elblążanom natomiast nie pozostawił żadnych złudzeń. Nie można było nie skorzystać z tak cennej sugestii. Znów rozgrzały się aparaty telefoniczne; osobiście najbardziej "zawracałem głowę" szefowej gabinetu politycznego premiera, min. Teresie Kamińskiej.

Dnia 19 kwietnia gościem władz Sztumu był Marszałek Sejmu RP, Maciej Płażyński. Rozmowy oczywiście zdominował temat powiatu. Otrzymaliśmy informację, że decyzje zapadną do końca maja. Prosiliśmy o poparcie naszych starań. Czując, że zbliża się ostatnia prosta, postanowiliśmy jeszcze raz nagłośnić sprawę. Burmistrz Sztumu, Leszek Tabor, zaproponował, by zorganizować sztafetębiegaczy, którzy - pokonując trasę ponad 300 km - poniosą prośbę o utworzenie powiatu i wręczą ją premierowi. 20 maja po Mszy św. odprawionej w tej intencji, z placu Zamkowego w Sztumie nastąpił start. Trasa wiodła przez tereny tych wszystkich gmin, które zadeklarowały chęć współtworzeniapowiatu. Ludność ochoczo włączała się do biegu, by na miarę własnych sił choć przez czas jakiś towarzyszyć długodystansowcom. Późnym wieczorem udało mi się dodzwonić do min. Kamińskiej i przekazać jej informację o naszej nowej inicjatywie. Wytłumaczyłem, że bieg ma być eleganckim sportowym akcentem kończącym nasze kilkuletnie starania i nie jest formą manifestacji, lecz imprezą integrującą ludność pięciu gmin. To wyjaśnienie zostało przyjęte z wyraźną ulgą.

24 maja udaliśmy się samochodem do Warszawy. W Łomiankach spotkaliśmy naszych dzielnych sportowców i omówiliśmy plan działania. Przed Kancelarię Premiera zajechaliśmy o godzinie 11.30.Umówieni byliśmy na 12.00. Niestety okazało się, że trwa jeszcze manifestacja pracowników przemysłu samochodowego, skierowana przeciw przywożeniu motoryzacyjnego złomu z zagranicy. Musieliśmy poczekać na swoją kolej. Kiedy związkowcy się rozeszli, wbiegła nasza sztafeta. Po krótkim oczekiwaniu przed gmach Kancelarii Premiera wyszedł jej szef, min. Michał Musiał. Wręczyłem mu petycję, tłumacząc cel przybycia. Argumentowałem, że w starożytności na czas olimpiad zawieszano spory i wstrzymywano działania wojenne, a ukoronowaniem każdej z nich był bieg maratoński. Mieszkańcy Sztumu pragnęli w duchu sportowym zakończyć walkę o powiat i dlatego pokonali trasę równą ośmiu długościom biegu maratońskiego. Tego samego dnia min. Płoskonka wizytował Sztum, dokonując lustracji budynków przeznaczonych na potrzeby instytucji powiatowych. Ucieszyliśmy się z pozytywnej oceny.

2002 - Sukces i zobowiązanie

Dnia 31 maja 2001 roku zebrała się Rada Ministrów. W godzinach przedpołudniowych otrzymaliśmy faks z informacją o utworzeniu 7 nowych powiatów: w Brzezinach, Lesku, Gołdapi, Łobzie, Węgorzewie, Wschowej i Sztumie. Natychmiast podzieliliśmy się tą radosną wieścią z mieszkańcami. Gratulacjom nie było końca, a najbardziej cieszyły słowa uznania ze strony zwykłych obywateli, gdyż z całą pewnością były szczere. Formalnie decyzja RM została ogłoszona 20 czerwca 2001.

W kilka dni później zrezygnowałem z funkcji przewodniczącego, a komitet formalnie przestał istnieć. Zamknąłem pewien etap z przeświadczeniem, że lepiej być jednym z wielu ojców sukcesu niż przywódcą przedsięwzięcia, które poniosło klęskę. Został powołany pełnomocnik rządu do spraw utworzenia nowych powiatów. 31 grudnia 2001 roku wraz z piętnastoma innymi radnymi utraciłem swój mandat. 1 stycznia 2002 roku powiat malborski został formalnie podzielony, a rolę samorządu w Sztumie przejął komisarz, który będzie działać do czasu nowych wyborów samorządowych. Rozpoczął się chocholi taniec wokół obsady stanowisk w nowym starostwie.

Utworzenie powiatu sztumskiego było ukoronowaniem starań Społecznego Komitetu Obrony Powiatu Sztumskiego. Zgodna wola społeczności gmin Dzierzgonia,Starego Dzierzgonia, Starego Targu, Mikołajek Pomorskich i Sztumu, poparta pozytywną opinią wojewody pomorskiego i Sejmiku Województwa Pomorskiego, przyniosła oczekiwany rezultat. Ocena wdrażania reformy administracyjnej dokonana przez Rząd wykazała, że aspiracje Sztumu opierają się na solidnych podstawach.

Wypada podziękować tym wszystkim, którzy nie bacząc na różnice polityczne, zintegrowali się w dążeniu do restytucji naszego powiatu. Nie można zapominać o politykach wywodzących się z województwa pomorskiego, których zdecydowane poparcie wzmocniło nasze głosy i w sposób istotny wpłynęło na decyzję Rządu, także o życzliwych nam przedstawicielach mediów publicznych. Spotkanie na zamku w Sztumie w dn. 23 czerwca 2001 roku stało się okazją do złożenia im wszystkim gorących podziękowań.

Ziemia Sztumska stanęła przed wielką szansą. Sądzę, że społeczeństwo, które wykazało tak wielką aktywność, ma wszelkie predyspozycje do sprawnego gospodarowania w naszej "małej ojczyźnie". Będzie to możliwe pod warunkiem, że porozumienie ponad podziałami przejdzie próbę czasu i trwać będzie przez następne lata, a nowemu powiatowemu samorządowi przyświecać będzie idea służby społecznej wymagającej niejednokrotnie silnego osobistego zaangażowania, a niekiedy i rezygnacji z osobistych ambicji.

Czas dopisze dalszy ciąg historii, której byłem uczestnikiem i odpowie na pytanie o sens naszych uporczywych starań.


« Poprzednia strona Początek strony Następna strona »