|
|
Związek Rodu Żółtowskich - Kwartalnik | |
| Nr 23, edycja elektroniczna | Skierniewice, grudzień 2000 | |
| « Poprzednia strona | Związek | Kwartalnik | Archiwum Kwartalnika | Biblioteka | Redakcja | Wyszukiwanie | Spis treści numeru | Następna strona » |
Zarząd wybrany w Lucieniu:
Razem: 14 osób.
Dziś winniśmy tu obecnym dowieść, że czasu nie straciliśmy, że mamy wyniki i że jak w każdym ludzkim działaniu - nie ustrzegliśmy się od potknięć.
Zachęcam wszystkich zebranych, by zajrzeli do nr. 13-14 "Kwartalnika" i przeczytali naprawdę świetny esej Bożeny, sygnowany B.W, zatytułowany Lucień dla mnie. Przeczytałem go ponownie po czterech latach i zapytuję Bożenę - Dlaczego zajmujesz się tylko redakcją, a nie pisaniem?! Jako ustępujący prezes dziękuję Bożenie za udział i pracę w Zarządzie. Zjazd w Lucieniu, gdzie obecny Zarząd został wybrany, był drugim po Zjeździe w Soczewce, gdzie zaniemógł niezapomniany Zbyszek, ojciec Jarosława, główny wraz ze śp. Michałem, założyciel naszego Związku.
Dowodem naszej pracy jest "Kwartalnik" wydawany samodzielnie lub we współpracy, książki, zjazdy, wycieczki i - rzecz chyba najważniejsza - atmosfera naszych relacji. A więc po kolei.
"KWARTALNIK" - Pani redaktor naczelna - gratulacje.
Z wypowiedzi osób spoza Związku odnoszę wrażenie, że inne związki zazdroszczą nam tak konsekwentnego wydawania tego periodyku. Ja sam czytam go zawsze, jak tylko poczta mi go dostarczy. Numery wydane przez te cztery lata relacjonują nasze wspólne życie. Ponadto dostarczają urywków niewydanych wspomnień członków Rodu i - co bardzo ważne - źródłowe opracowania bibliograficzno-słownikowe Andrzeja Mieczysława. Nie wypada prezesowi Zarządu chwalić się nadmiernie, ale powtórnie zachęcam wszystkich, by w wieczór, gdy nie ma nic do roboty - usiąść i przeczytać parę numerów.
Od nr 16. "Kwartalnika" zmiana w redakcji - dokooptowano Izę Broszkowską.
Potknięcie numer jeden - nie wysyłamy jednego egzemplarza do Biblioteki Narodowej.
KSIĄZKI - na czoło wybija się dzieło genealogiczne śp. Michała ukończone przez Elżbietę i Wacława.
Rafał wysunął projekt, by podczas pielgrzymki do Rzymu na Zlot Rodzin Żółtowscy ofiarowali Papieżowi egzemplarz tej pracy, ozdobnie oprawiony, z odpowiednim adresem hołdowniczym. Wykonanie tego zadania powierzono mnie.
Projekt oprawy ze skóry ma być przedstawiony w początku lipca. Drugi tak ozdobnie oprawiony egzemplarz zostanie złożony do archiwum Związku.
ZJAZDY - to dzieło Rafała z Korycina i Jarosława ze Skierniewic. Nominalnie, proszę Państwa, nominalnie! Bo gdyby ci panowie nie byli wspomagani przez Stefanię i Basię, to chyba wszyscy poszlibyśmy jedynie zbierać grzyby.
Poważnie mówiąc, może trochę przesadziłem, faktem jest jednak, że od Soczewki wszystkie Zjazdy były rezultatem współpracy Rafała z Jarosławem. Z mojego punktu widzenia Zjazdy były urozmaicone, zawsze różne, a niektóre miejscowości wybrane na Zjazd - rewelacyjne.
Podczas Zjazdów - Bożena, "pani redaktor", poniekąd zmuszała innych, by współpracowali przy organizowanych przez nią wystawach.
Obsługa filmowa wszystkich Zjazdów, poczynając od Zajączkowa, jest domeną Rafała. Niewątpliwie taki zapis na taśmie wideo każdorazowego Zjazdu i każdego nowo przybyłego członka naszego Związku jest zapisem historycznym. Jeśli Żółtowscy z następnych pokoleń, na przykład za lat 50, zechcą zorganizować kolejny Zjazd, będą mogli pokazać pasjonujący film z życia poprzedników. Oby tylko zechcieli podtrzymać naszą prawie 10-letnią tradycję.
ATMOSFERA - gdyby była niewydarzona, to wszystkie Zjazdy byłyby coraz mniej liczne. A tak nie jest. "I atmosferę stworzyliśmy my sami. I tak jak wszyscy jesteś bardzo różni, wyraźnie chcemy się widywać. A jeśli tak, to znaczy, że stwarzamy tkankę wspólnego zainteresowania. Ta tkanka zaczyna być tak gęsta, że powstały przyjaźnie, których kiedyś przecież nie było. Uważam, że w dzisiejszych czasach, gdzie tak nachalnie liczy się pieniądz, łokcie, stosunki i sławne "układy", nasz Związek jest przykładem naturalnego zrzeszania się. I to zrzeszania w imię prawdziwie szczytnych celów.
Chciałbym, byśmy potrafili utrzymać i tę atmosferę, i tę cechę konsekwentnego działania nie dla celów doraźnych. Przypomnę, że w każdym kwartalniku jest powtarzane zalecenie śp. ojca, seniora naszego Związku: "...Trwajmy więc w starych utwierdzonych tradycjach, nie dajmy im zniknąć ani się wypaczyć, ale uzupełniajmy je stale przez nowy [...] dorobek". W ślad za tym przesłaniem, ten Zarząd organizuje pielgrzymkę na Zjazd Rodzin do Rzymu do Ojca Św. Jana Pawła II w październiku tego roku.
Winniśmy się jednak przyznać na pewno do jednej porażki. Nie umieliśmy stworzyć gałęzi Związku młodszego pokolenia. Wnioskuję zatem, by tego roku młodzież prowadziła swoje zebrania odrębnie od starszych i swoje zdanie później nam przekazała. Pozwólmy, by byli samodzielni i nie chciejmy zawsze ich zanudzać.
Dziś jest Zjazd wyborczy, więc wszyscy będą mieli możliwość pochwalenia lub zganienia Zarządu za czteroletnią pracę.