|
|
Związek Rodu Żółtowskich - Kwartalnik | |
| Nr 19, edycja elektroniczna | Skierniewice-Korycin, kwiecień 1999 | |
| « Poprzednia strona | Związek | Kwartalnik | Archiwum Kwartalnika | Biblioteka | Redakcja | Wyszukiwanie | Spis treści numeru | Następna strona » |
Blisko dziewięćdziesiątka członków rodu Żółtowskich, familii rozsianej po całej Polsce oraz poza granicami kraju, wzięło udział w VII z kolei zjeździe rodzinnym.
Tym razem na miejsce spotkania wybrano urokliwy klasztor pokamedulski w podsuwalskich Wigrach. W minioną niedzielę Żółtowscy rozjechali się do domów.
Familijne zloty stały się dla Żółtowskich tradycją pielęgnowaną w sposób szczególny. Raz do roku, zwykle w okolicach Bożego Ciała, zbierają się posiadacze znanego w Polsce nazwiska. Przyjeżdżają całymi rodzinami, nierzadko wielopokoleniowymi. Z dumą wprowadzają do klanu swoje dzieci, chwalą się wnukami. Bo przecież najważniejsze, że Żółtowskich wciąż przybywa.
- Niezwykle ważne są dla każdego z nas te rodzinne zjazdy - mówi Rafał Żółtowski, aptekarz z Korycina, a w jednej osobie członek Zarządu Związku Rodu Żółtowskich.
- Te kilka dni w roku umacnia w nas poczucie wspólnoty, wzajemnej więzi. Najmłodsze pokolenia spod herbu "Ogończyk" właśnie na takich zjazdach odbierają solidną lekcję historii - dodaje.
Żółtowscy to jeden ze znamienitszych polskich rodów, którego losy na trwale wplotły się w dzieje ojczyzny. Rodzinne korzenie sięgają przełomu XIII-XIV wieku.
Aktualnie w Polsce i poza jej granicami naliczyłoby się blisko 3 tysięcy Żółtowskich. Oczywiście, i tych "po mieczu", i tych "po kądzieli".
Wigierski zjazd, zdaniem dziewięćdziesiątki uczestników, należał do bardzo udanych. Dopisała pogoda, niezapomnianych wzruszeń dostarczyły wycieczka do Wilna i wypady w najurokliwsze zakątki Suwalszczyzny. Duże wrażenie zrobiła także uroczystość Bożego Ciała odbywająca się w wigierskim kościółku, pamiętającym czasy swych założycieli o.o. kamedułów.
- Wbrew pozorom nasze pożegnania wcale nie są smutne. Wszystko jedno gdzie, przecież spotkamy się już za rok. I właśnie tego przy pożegnaniu życzą sobie Żółtowscy - mówi Rafał z Korycina.
Gazeta Współczesna - 16.O6.1998 r.