|
|
Związek Rodu Żółtowskich - Kwartalnik | |
| Nr 19, edycja elektroniczna | Skierniewice-Korycin, kwiecień 1999 | |
| « Poprzednia strona | Związek | Kwartalnik | Archiwum Kwartalnika | Biblioteka | Redakcja | Wyszukiwanie | Spis treści numeru | Następna strona » |
W zeszłym tygodniu otrzymałem list od Michała z Lasek, w którym kochany nasz senior zwraca uwagę na bezprecedensowy fakt, jaki zaistnieje w Polsce przed naszym zjazdem w Chomiąży Szlacheckiej. Z telefonicznych rozmów wiem, że nie tylko ja byłem poinformowany o tym, lecz także inni członkowie zarządu podobne listy dostali. Tym faktem jest przyjazd do naszego kraju Ojca Świętego Jana Pawła II. Michał podnosi w liście bardzo poważny problem - problem naszej łączności z papieżem, naszego przeżycia tej wizyty. Naszego przygotowania się do niej i naszego uczestnictwaw tej wizycie. Problem poważny, bo i poważna to chwila i kto wie, czy nie ostatnia. Daj Boże bym się mylił!
List poddaje pod dyskusję organizację zjazdu w tradycyjnym terminie Bożego Ciała. Autor sugeruje przeniesienie na termin późniejszy. Okres, w którym odbędzie się nasz zjazd będzie okresem rekolekcji narodu polskiego przed wizytą papieską, a czas wizyty czasem aktywnego uczestnictwa w pielgrzymce - czynnie śladami papieża, a mniej czynnie przed ekranem telewizora.
Odpowiem za siebie. Myślę, że inni zrobią podobnie i Twój list Michale nie pozostanie bez odpowiedzi. Zgadzam się co do podniosłości faktu przyjazdu Ojca Świętego do nas i co do, bezspornego dla każdego Polaka, nakazu godnego przygotowania się do tej wizyty. Przemyślenia wartości, jakie się za tą wizytą kryją. A kryją się olbrzymie wartości, których sobie czasami nie potrafimy w czas uzmysłowić. Toż to on, Karol Wojtyła, podczas pierwszej swej pielgrzymki do Polski, w ostatnich słowach homilii na Placu Zwycięstwa w Warszawie krzyczał doniosłym głosem wzywając Ducha Świętego by odnowił oblicze Ziemi. Tej Ziemi! I tak się stało. Czy ktoś z nas przewidywał i uzmysławiał sobie, że tej prośby Bóg nie odrzuci i jej wysłucha? Dlatego ideały, o których piszesz w liście Michale - są słuszne i zasadne. Zgadzam się z Tobą. Jako członek zarządu i wiceprezes jestem jednak zobligowany do wysłuchania wszystkich głosów płynących do zarządu, zarówno tych listownych, jak i zgłaszanych telefonicznie.
W ciągu ostatniego miesiąca dzwoniło do mnie kilkanaście osób z pytaniem, czy oby tylko odbędzie się tegoroczny zjazd. Czy będą kasety, zwłaszcza z Wigier i Wilna. Czy przywieziemy kopię błogosławieństwa papieskiego dla naszego rodu. Gdzie będzie się odbywał zjazd i jakie przewidujemy atrakcje. Dochodzą także inne postulaty i prośby, a to o monografię, o kolejny kwartalnik. Nawet prośba o przyjęcie do związku. Od pewnego czasu zaczynam odczuwaćzwiększone zainteresowanie naszą działalnością i widzę nawet chęć czynnego uczestnictwa w pracach związku.
Wybitnym tego dowodem jest poważny odzew na moją prośbę o pomoc w znalezieniu miejsca kolejnego zjazdu. Wielu z nas aktywnie poszukiwało dogodnego ośrodka wypoczynkowego tylko i wyłącznie po to, byśmy mogli się znów spotkać, powitać, porozmawiać.
Jak w takiej sytuacji mogę być za odwołaniem tego, na co dziesiątki Żółtowskich czekają? Liczą na to, że się spełni, inaczej by o te spotkania nie zabiegali.
I jak zwykle, zarząd między młotem a kowadłem. Jednak, po głębszym przemyśleniu, nie tak źle to wszystko wygląda. Wizyta Ojca Świętego zaczyna się w przeddzień zakończenia naszego zjazdu, Wrócimy, każdy do swojegodomu i spokojnie będziemy mogli uczestniczyć i obserwować pielgrzymkę papieża. W dniu Jego przylotu zamówiliśmy w Chomiąży Szlacheckiej dla całej rodziny uroczystą kolację, której nadamy specjalną oprawę, rezygnując z tradycyjnego ogniska.
Nie mogę więc Michale być za odwołaniem lub przeniesieniem zjazdu na inny termin. Wszyscy wiemy, że Boże Ciało jest najdogodniejszym terminem dla ludzi pracy, a takich jest wśród nas wielu. Myślę, że uda nam się pogodzić oba te fakty: i przyjazd Ojca Świętego i nasz zjazd. Jeżeli chodzi o łączność naszego rodu z papieżem i stolicą apostolską, w propozycjach na 2000 rok poddaję pod dyskusję przyszłoroczny zjazd i wyjazd do Rzymu.
Może ta propozycja będzie pomostem do rozwiązania naszego wspólnego problemu, który był sentencją Twego listu do mnie. Rozumiem ja Ciebie, proszę zrozum mnie.
Ściskam cię serdecznie.
Rafał