Herb Związek Rodu Żółtowskich - Kwartalnik
Nr 16, edycja elektroniczna Skierniewice, kwiecień-grudzień 1997
« Poprzednia strona Związek | Kwartalnik | Archiwum Kwartalnika | Biblioteka | Redakcja | Wyszukiwanie | Spis treści numeru Następna strona »

Rafał z Korycina

VI Zjazd Rodu Żółtowskich

Tym razem na miejsce zjazdu wybrano Ciechocinek. Znane uzdrowisko w środkowej Polsce ze źródłami solankowymi i specyficznym klimatem wokół tężni. Kwaterujemy w hotelu Amazonka, który stylem budownicwa nawiązuje do tradycyjnych budowli ciechocińskich z końca XIX i początku XX w. Są to drewniane wille z charakterystycznymi werandami.

Hotel ma własny klub jeździecki - stąd pewnie nietypowa dla Polski nazwa AMAZONKA. Obiekt schludny, zadbany z dużą restauracją i kawiarnią. Jest sala konferencyjna i bilardowa, sporo zieleni.

Pogoda niestety nie dopisała. Było zimno, czasami siąpił deszcz.

Atmosfera jak zawsze ciepła i pogodna. Spotkania po roku lub kilku latach znających się Żółtowskich, serdeczne powitania i uściski dłoni. Zaczęliśmy od zakwaterowania. Wnet zapełniły się partery i piętra drewnianych domków. Cały długi rząd budynków typu "Brda" na wprost ujeżdżalni dla koni zajęli Zółtowscy z całej Polski: z Warszawy, Skierniewic, Łodzi, Poznania, Płocka, Szczecina, czyli stali bywalcy, na których zawsze można liczyć. Wieczorem zebrał się Zarząd w domu Jarków i Natalii.

Czwartkowy poranek błysnął słońcem i chętni Żółtowscy jak zwykle pomaszerowali do kościoła na Mszę Świętą i procesję Bożego Ciała. Inni odsypiali podróż, spacerowali, wspólnie gawędzili.

Zjazd rozpoczął się zebraniem, które, jak obyczaj nakazuje, otwiera prezes Andrzej Ludwik i przewodniczy do końca. Wita obecnych członków naszego Rodu i przedstawia plan zebrania.

Ważnym punktem było zapoznanie członków Związku z nową redakcją naszego "Kwartalnika". Skład został rozszerzony o nowe osoby, których nazwiska ukażą się w osobnym komunikacie. Bożena, dotychczasowy redaktor, obiecała, że będzie dużo nowych treści w wydawanym "Kwartalniku", jednak jego tradycyjny kształt zostanie zachowany. Iwona przedstawiła zmiany, jakie będą obowiązywać w nowych wydaniach i czym nowa redakcja będzie się zajmowała w przyszłości. Następnie Jarek ze Skierniewic, nasz skarbnik, zdał sprawozdanie z finansów Związku, Wacław z Łodzi rozpowszechnił pierwsze egzemplarze pracy swojego syna świętej pamięci Michała. Dzieło to ma się ukazać drukiem w 1998 roku.

Zabierało głos wielu członków. Dużo mówiono o młodzieży i o przyszłości Związku. Przedstawiali się także Żółtowscy, którzy po raz pierwszy uczestniczyli w Zjeździe. Marek z Poznania wszystko fotografował, a Rafał z Korycina filmował kamerą video. Na koniec zebrania syn Marka odśpiewał Hymn Rodu Żółtowskich. Wywołało to duży aplauz widowni i dla pieśni, i dla wykonawcy.

W piątek większość z nas pojechała na wycieczkę do Torunia. Wynajętym autokarem z hotelu Amazonka podjechaliśmy na parking pod mostem nad Wisłą. Zawodowi przewodnicy byli zajęci, ale ich rolę doskonale spełniła Bożena Drożdżal (z domu Żółtowska) mieszkanka Torunia. Wspaniale nas oprowadzała po Starym Mieście. Zwiedziliśmy najciekawsze miejsca zabytkowego Torunia, Krzywą Wieżę, Starówkę, dom i muzeum Kopernika, planetarium, katedrę, mury obronne od strony Wisły. Był też czas na pizzę w restauracji, na zakup pamiątek, zdjęcia. Kupiliśmy Bożenie kwiaty, które elegancko wręczył Mieczysław ze stosowną przemową. Było strasznie zimno, jak na 30. maja, ale humor dopisywał.

Wieczorem spotkaniom towarzyskim nie było końca. Przeciągnęły się do późnych godzin nocnych. Poznawaliśmy nowe twarze, wielu z nas się zaprzyjaźniło na dobre.

W sobotę z rana tradycyjna Msza Święta za Rodzinę, odprawiana w kościele parafialnym w Ciechocinku. Ksiądz w homilii nawiązał do Rodziny jako do podstawowej komórki społeczeństwa, do jej spójności, do jej mocy w zachowaniu wiary, kultury i tradycji. Po obiedzie - zwiedzanie Ciechocinka: przejazd dorożkami i tramwajami konnymi po miasteczku, oglądanie tężni i ciekawszych miejsc w miasteczku. Przewodnik opowiedział historię uzdrowiska i tężni. Wchodziliśmy na tężnie, by zrozumieć mechanizm ich działania i obejrzeć panoramę Ciechocinka. Pogoda się poprawiła i nie było tak zimno, jak w Toruniu.

Wieczorem spotkaliśmy się, aby wysłuchać poezji i wspomnień. Prezentowane były wiersze Marka z Poznania. Czytali Marek, Iwona i Bożena. Wiersze piękne. Powinny doczekać się wydania drukiem. Potem swoje losy z okresu okupacji, dzieciństwa i młodości opowiedziały córka Stanisława Żółtowskiego Irenka Byszewska i córka Marcelego Żółtowskiego Maria Glińska.

Część młodzieży, której takie wspomnienia nie interesowały, znalazła sobie własne zajęcia. Bilard miał szczególne powodzenie.

Późnym wieczorem planowane było ognisko, lecz licha pogoda popsuła plany. Dyrekcja hotelu w zamian zaprosiła Żółtowskich na dancing z bezpłatnym wejściem. Część z nich skorzystała z zaproszenia. Zabawa była wspaniała, zwłaszcza dla tancerzy. Panowie i Panie tańczyli do 2. nad ranem. Był pokaz tańca klasycznego w wykonaniu zawodowych par tanecznych i striptiz. Młodzieży zezwolono na zabawę do 22. wieczorem.

Rankiem w niedzielę pierwsi goście zbierali się do wyjazdu. Tradycyjnie pierwszy odjeżdża Mieczysław, bo do Szczecina daleka droga. Zabrał synową Anię, która tym razem sama bez męża uczestniczyła w Zjeździe. Sławek na szczudłach; skręcił kręgosłup i biedak musiał zrezygnować ze Zjazdu. Odjeżdża Korycin, bo też daleko, potem inni.

Zjazd zakończył się w niedzielne popołudnie. Spotkamy się w 1998 r., jak zawsze mile i pełni serdeczności spędzimy ten czas.

A więc do zobaczenia w kolejne Boże Ciało.


« Poprzednia strona Początek strony Następna strona »